Get Adobe Flash player

Recenzje

Adam Baruch –The Soundtrack Of My Life

The world’s finest and most edectic collection of record revies

 

JAZZ FORUM - Krystian Brodacki - 12/2005

(www.jazzforum.onet.pl)

"U progu festiwalu " Jazz Film Salon" legło moje głębokie przekonanie, iż jazz jest muzyką nie tylko do słuchania, ale i do oglądania. Kto nie wierzył , uwierzyć musiał podczas występu Kasi Stankowskiej , która ambitny repertuar( Afro Blue, czy In Walked Bud) z nieodpartą siłą wspiera swą urodą, wdziękiem, sex appealem... Mamy oto wokalistkę jazzową nie tylko utalentowaną, ale i zjawiskową!"

Ada Zgajewska - felieton z Sopotu 2005 - 14.10 2005 SKOK JAZZ SOPOT

"Dzień wcześniej występowała Kasia Stankowska z zespołem (Marcin Jar - perkusja, Tomasz Pruchnicki - saksofon, Jacek Niedziela - kontrabas, Marek Markowski - piano). Laureatka I nagrody Konkursu Wokalistów Jazzowych Zamość 2001 pokazała wielką klasę zarówno w standardach jazzowych jak i we własnych kompozycjach. W programie przeczytałam, że w swej wokalistyce Kasia wykorzystuje technikę scatu, a głos traktuje w sposób instrumentalny. Jej występ to potwierdził, zwłaszcza podczas karkołomnych improwizacji wykonywanych unisono z saksofonistą, mnie jednak urzekła niespotykanie aksamitna i ciepła barwa jej głosu w balladach oraz estetyka i smak muzyczny..."

Jazz Forum 1-2/04 Recenzja z III Wrocławskiego Festiwalu Jazzowego

"Kasia Stankowska- The New Jazz Voice - to już gwiazda, o którą niedługo bić się będą festiwale jazzowe. W ciągu ostatniego roku barwa jej głosu dojrzała, a brzmienie i artykulacja zyskały na swobodzie i pewności. "Skylark" w jej wykonaniu to prawdziwa perełka. Sekcja grała wspaniale. Jacek Niedziela był klasą sam dla siebie."

Gazeta Wyborcza 12.02.2004

"Wyniki opublikowanej kilka dni temu w magazynie Jazz Forum ankiety czytelników dla nikogo kto choć trochę interesuje się muzyką jazzową nad Wisłą i Odrą nie były zaskoczeniem. Pierwsze trzy miejsca zajęły uznane gwiazdy: Grażyna Auguścik, Anna Maria Jopek i Urszula Dudziak. Czwarte- pechowe (bo jednak poza podium), ale i szczęśliwe (bo świadczące o rosnącym uznaniu publiczności)- zajęła wrocławianka Kasia Stankowska. Aż strach pomyśleć co się będzie działo, gdy Kasia wyda swoją debiutancką płytę. Śpiewa głównie standardy, ale od wielu zdolnych wokalistek odróżnia ją umiejętność brawurowego improwizowania scatem."

Panorama Oleśnicka 23.04.2004

"O prawdziwie jazzowej uczcie można mówić w przypadku występu wokalistki Kasi Stankowskiej która była gościem specjalnym II Spotkań Klubowych Stowarzyszenia Jazz Na Kanapie."

Gazeta Wyborcza 12.12.2003

"Kasia Stankowska konsekwentnie śpiewa jazz. Nie nęci ją szybka sława i pieniądze, nie kusi łatwość, z jaką mogłaby zaistnieć w polskim show - biznesie. Po prostu śpiewa jazz, a z muzyką popularną miewa kontakt przelotny, choć owocny. Już teraz Kasia jest ozdobą przeróżnych jazzowych festiwali, olśniewając urodą i nieprzeciętnymi umiejętnościami improwizatorskimi. Wspiera ją zespół złożony z uznanych instrumentalistów."

Super Express 25.06.2004

"Dziewczyna o niezwykłej charyzmie i głosie. Wielki talent, jazzowy feeling, zdobyte umiejętności i wrodzony wdzięk - to wszystko czyni z Kasi Stankowskiej wokalistkę bardzo atrakcyjną."

Recenzja po Zamościu - Jazz Forum 12/02

"Zwyciężyła najbardziej jazzowa i świetna warsztatowo Katarzyna Stankowska z Wrocławia. Przewodniczący jury J. P. Wróblewski ogłaszając werdykt podkreślił bardzo wysoki poziom konkursu; Stankowska zaprezentowała muzykalność , a przede wszystkim dobry harmoniczny scat."

Słowo Polskie 16.05.2002

"V jubileuszową edycję Blues Brothers Day rozpocznie Kasia Stankowska - młoda, bardzo utalentowana, wygrywająca najważniejsze w kraju konkursy wokalistka jazzowa, która mimo młodego wieku zdobyła już uznanie na polskiej scenie jazzowej"

Gazeta Wyborcza 17.10.2002 Szpilman na jazzowo

"Wschodząca gwiazda polskiej wokalistyki jazzowej śpiewa piosenki bohatera "Pianisty". To się nazywa wyczucie chwili! Jeszcze zanim na ekrany kin wszedł Pianista Romana Polańskiego. Kasia Stankowska przygotowała pełnowymiarowy program piosenek tego kompozytora."

Superexpress 6.09.2003

"Godzina 22. Przy Ruskiej, w naszym superexpressowym Jazz Clubie tłok, że nie można szpilki wcisnąć. Wschodzącej gwiazdy jazzu Kasi Stankowskiej przyjechali posłuchać dziennikarze muzyczni z Austrii, Niemiec, Anglii. Ludzie bawią się świetnie"

Jan Ptaszyn Wróblewski - III Kwadranse Jazzu - 31.08.2004

(Po Festiwalu w Olsztynie)

"Miło było mi stwierdzić, że Kasia Stankowska nie osiadła na laurach zdobytych parę lat temu na Zamojskich Spotkaniach Wokalistów i nadal swinguje."

Wywiad Jazz Forum 9/02, "Kasia Stankowska - nowy głos"

Krzysztof Pilecki

Jest absolwentką wrocławskiego Liceum Muzycznego im. Karola Szymanowskiego i aktualnie I roku Sekcji Jazzu Akademii Muzycznej im. H.Lipińskiego. Zwyciężyła w Konkursie Wokalistów Jazzowych Zamość 2001, a wcześniej zdobyła nagrodę indywidualną podczas Festiwalu Jazz nad Odrą 2000 za najciekawszą interpretację piosenki o Wrocławiu. Jest solistką Big Bandu Aleksandra Mazura. W ubiegłym roku reprezentowała Region Dolnośląski na Międzynarodowej Wystawie "EXPO 2000" w Hanowerze. Poza koncertami klubowymi do udanych występów zalicza berliński recital z pianistą Pawłem Berlińskim, poświęcony twórczości Władysława Szpilmana. Kasia Stankowska, obdarzona pięknym głosem, opanowała trudną sztukę improwizacji jazzowej. Wykorzystuje technikę scatu , a głos traktuje w sposób instrumentalny, prezentując jednocześnie niespotykany zmysł harmoniczny i zdolności improwizatorskie. Szczególnie dobrze czuje się we własnych opracowaniach standardów, choć nie stroni też od autorskich kompozycji w języku polskim. Talent, jazzowy feeling i zdobyte umiejętności, połączone z wrodzonym wdziękiem, czynię z niej artystkę coraz częściej zapraszaną do udziału w dużych koncertach i festiwalach. Aktualnie występuje z pianistą Markiem Markowskim, a wspólnie z kontrabasistą Jackiem Niedzielą oraz perkusistą Marcinem Jarem tworzą zespół The New Jazz Voice.Współpracuje też z grupą O.K.E.J.(Okolicznościowy Kwintet Entuzjastów Jazzu), złożoną ze studentów i absolwentów Sekcji Jazzu Akademii Muzycznej, stanowiącą wielką nadzieję wrocławskiego, młodego jazzu.

JAZZ FORUM: Pochodzisz z muzycznej rodziny. Kiedy właściwie zaczęła się Twoja przygoda z jazzem?

KASIA STANKOWSKA: Od dziecka wyrastałam w muzycznej atmosferze, jaka panowała w moim domu. Moja babcia wykładała na Akademii Muzycznej, jednak jazzem, a właściwie muzyką rozrywkową zainteresował mnie tata, który sam kiedyś grał na fortepianie. Dzięki niemu poznałam pierwsze standardy i zainteresowałam się jazzem. Brat taty też nieźle sobie poczynał na fortepianie, dostał nawet nagrodę na Festiwalu "Jazz nad Odrą", ale zrezygnował z zawodowego grania na rzecz "normalnego"zawodu. Rodzice zawsze bardzo dopingowali mnie i dodawali wiary we własne siły. Ja z kolei jestem dumna, że zachęciłam swojego brata do gry na trąbce. Teraz, z każdym dniem, słysząc jakie robi postępy i jak bardzo kocha jazz, jestem szczęśliwa.

JF: Swoją edukację muzyczną zaczęłaś jako pianistka, a kiedy zaczęłaś śpiewać?

KS: Podobno bardzo dużo śpiewałam jako dziecko, lecz od momentu gdy poszłam do szkoły zaczęłam się tego wstydzić. Dopiero w ostatnich klasach Liceum Muzycznego wzięłam udział w szkolnym festiwalu, na którym dostrzegł mnie profesor Aleksander Mazur i tak się zaczęło.

JF: Pamiętam Twoje pierwsze koncerty z big bandem w "Czarnym Salonie"KZT. Kto miał największy wpływ na Twój dalszy wokalny rozwój?

KS: Jazz przede mną odkrył profesor Aleksander Mazur, zachęcał do improwizacji i zaprosił do występów z prowadzonym przez siebie akademickim big bandem. Marek Bałata, do którego później trafiłam, odkrył walory mego głosu, pokazał mi moje własne możliwości. Doradził abym śpiewała swoim naturalnym niskim rejestrem.

JF: Szczególną uwagę zwróciłem kiedyś na barwę Twego głosu- ciepłą i delikatną, teraz podoba mi się twoja improwizacja scatem i Twoje frazowanie. Czy mniejszą wagę przywiązujesz teraz do barwy?

KS: Są wokaliści, których specjalnie kochamy za ich barwę np. Shirley Horn, Kevin Mahogany. Moim zdaniem barwa nie jest rzeczą najważniejszą w śpiewaniu jazzowym. Dobrym tego przykładem jest Al. Jarreau, który swój głos potrafi wykorzystać na wszystkie możliwe sposoby. Szczególnie podoba mi się i niego timing i 0 frazowanie, a zwłaszcza świetny dobór sylab w improwizacjach.

JF: A ulubione wokalistki zagraniczne, których najczęściej słuchasz, bo o polskie nie wypada Cię wypytywać?

KS: Jest cała masa nazwisk, jak np. Dee Dee Bridgewater, Carmen McRae czy Diana Krall, zawsze z przyjemnością wracam do starych nagrań Elli albo Louisa Armstronga. Częściej jednak sięgam po nagrania instrumentalistów, zwłaszcza trębaczy: Milesa Davisa, Wallece'a Roneya, czy naszego wspaniałego Piotra Wojtasika. Szczególnie zachwyca mnie abstrakcyjny sposób grania Lyle Maysa, jak i eksplodujący pomysłami Dawid Kikoski.

JF: Co takiego ważnego daje Ci słuchanie instrumentalistów?

KS: Uczę się od nich improwizacji, harmonii, skal i frazowania. Wokaliści, generalnie, nie przywiązują do tego takiej wagi.Chcę, by moje improwizacje miały zdecydowanie instrumentalny charakter. Dlatego też wnikliwie studiuję harmonię i uczę się posługiwać skalami.Stąd też wzięła się decyzja podjęcia w tym roku studiów muzycznych w klasie Piotra Kałużnego.

JF: Dlaczego akurat wybrałaś Akademię Muzyczną we Wrocławiu?

KS: Trudno wyobrazić sobie lepszą artystyczną atmosferę niż panująca w niedawni powstałej Sekcji Jazzu we Wrocławskiej Akademii Muzycznej, stworzonej przez profesora Aleksandra Mazura. Zajęcia prowadzą tak znakomici muzycy, jak: Piotr Wojtasik, Grzegorz Nagórski, Jacek Niedziela, Janusz Brych i, wspomniany już, Piotr Kałuży. Tutaj działa systematycznie Big Band Aleksandra Mazura, stąd wywodzi się kwartet wokalny The Sound Orfice i zespół O.K.E.J.Na pierwszy rok naszej uczelni przyjęty również został Piotr Baron.

JF: Ciekawe, czy spotkacie się razem w akademickim bih bandzie?W ostatnim czasie obserwuje się w Polsce wyraźny urodzaj na młode wokalistki jazzowe. Śpiewają one, umownie, albo "jazzowo"(tzw. szkołą Ewy Bem), albo "soulowo"(tzw. szkoła Ewy Urygi).

KS: Myślę, że nie ma sensu tworzyć sztucznych podziałów na taką, czy inną "szkołę. Każdy pedagog stara się przekazać swoim studentom to, co robi najlepiej. Jednak uważam, że możliwości kształcenia wokalistów w Polsce są ciągle dość ograniczone. Konkurs wokalistów jazzowych w Zamościu pokazał na przykład, że aktualną tendencją młodej wokalistyki jazzowej jest śpiewanie soulowo-gospelowe. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że wbrew panującej modzie, jury w Zamościu bardziej doceniło improwizowany sposób śpiewania.

JF: Jan Ptaszyn Wróblewski, przewodniczący jury w Zamościu, powiedział, że jesteś pierwszą wokalistką w Polsce, która świadomie posługuje się scatem harmonicznym. Co to dla Ciebie oznacza?

KS: Takie słowa z ust tak wybitnego muzyka to dla mnie wielkie wyróżnienie. Większość instrumentalistów traktuje improwizujących wokalistów z przymróżeniem oka, dlatego stwierdzenie Pana Ptaszyna utwierdziło mnie w przekonaniu, że podążam właściwą drogą.

JF: Z jakimi muzykami aktualnie współpracujesz?

KS: Aktualnie występuję z pianistą Markiem Markowskim, a wspólnie z kontrabasistą Jackiem Niedzielą oraz perkusistą Marcinem Jahrem tworzymy zespół The New Jazz Voice. To jest wprawdzie zespół moich marzeń, myślę jednak o powiększeniu składu o instrument dęty.Współpracuję też z grupą O.K.E.J., złożoną ze studentów Sekcji Jazzu Akademii Muzycznej.

JF: W stosunkowo krótkim czasie zdążyłaś przygotować bardzo szeroki repertuar standardów oraz autorskich propozycji, które wypełniły kilka programów takich, jak:standardy jazzowe, latin jazz, czy kolędy na jazzowo. Co jest Twoją najnowszą propozycją?

KS: Zachęcona udanym występem w Berlinie z pianistą Pawłem Perlińskim z recitalem poświęconym twórczości Władysława Szpilmana, przygotowałam wraz z zespołem program jemu poświęcony. Program ten będziemy mieli okazję zaprezentować w Instytucie Polskim w Paryżu, na otwarcie przeglądu filmów Romana Polańskiego.

JF: Młody wrocławski jazz zaprezentujesz również w Klubie Jazzowym "Paris - Prague", w Centrum Kultury Czeskiej, położonym w środku Dzielnicy Łacińskiej. Życzymy Ci udanych koncertów w Paryżu.

 

Wywiad Gazeta Wyborcza 07.2000 (Po Jazz Nad Odrą 2000), "Sweet znaczy słodko"

Adam Wiatr: Na zakończonym niedawno festiwalu Jazz nad Odrą zdobyłaś nagrodę w kategorii wokalnej. Co się z Tobą działo zanim trafiłaś na tę imprezę?

Kasia Stankowska: Wszystko zaczęło się od profesora Aleksandra Mazura, który dojrzał mnie na festiwalu piosenki młodzieżowej Karolek (śmiech).

To jest coroczna impreza w Liceum Muzycznym przy Łowieckiej, gdzie chodziłam do klasy fortepianu. Pod koniec szkoły spodobało mi się śpiewanie i wtedy akurat pan Mazur zaprosił mnie na swoje zajęcia. Dostałam od niego pierwsze płyty jazzowe. Zaraził mnie jazzem i sceną. Chodziłam również na lekcje do Marka Bałaty. Do tego doszły różne warsztaty jazzowe , gdzie ma się kontakt z profesjonalnymi muzykami, co niesłychanie mobilizuje.

Pamiętasz swój debiut sceniczny?

Dwa lata temu w Czarnym Salonie zaśpiewałam "All The Things You Are" Jerome'a Kerna z Big Bandem Akademii Muzycznej. Mam nagrany ten występ, ale nie chce dziś tego słuchać (śmiech).

Dostałaś nagrodę za interpretację Wrocławskiej Piosenki z repertuaru Marii Koterbskiej. Skšd taki pomysł?

Piosenka o Wrocławiu to właściwie epizod. Ogólnie nie przepadam za tego typu utworami, ale lubię tę wersję śpiewaną przez Marię Koterbską. Gdybym wprowadziła większe zmiany w mojej wersji, to ta piosenka nie byłaby tak przystępna. Nie chciałam, by ktoś nie rozpoznał jej ze zmienioną rytmiką i improwizacją.

Podczas festiwalu śpiewałaś też "Isn't It A Pity" Gershwina z polskim tekstem. Podobno łatwiej swinguje się w języku angielskim?

Tak to prawda. Z angielskim łatwiej osiągnąć jazzowy feeling. Zdecydowanie trudniej jest frazować po polsku. Ale ostatnio zaobserwowałam, że standard śpiewany w języku polskim brzmi przepięknie. No i tekst można wtedy głębiej przekazać. To Marek Bałata powiedział mi, bym zaczęła rozumieć angielski tekst, a właściwie każde jego słowo. Nie można śpiewać "way" krótko i szybko. Przecież droga kojarzy się z czymś szerokim. "Sweet" zaś trzeba śpiewać naprawdę słodko.

Czyli na razie zamierzasz szlifować angielski?

Chciałabym teraz popracować z rodowitym Amerykaninem, który po prostu będzie ze mną rozmawiał wiele godzin, bym złapała ten rytm, melodię i akcent. Wbrew pozorom w śpiewaniu scatem też jest to ważne. Na początku dobierałam jakieś dziwne sylaby, które zupełnie nie pasowały do amerykańskiego śpiewania. Gdy Dee Dee Bridgewater wykona kilka dźwięków tego typu, to usłyszymy wtedy coś wielkiego.

Ale pewnie myślisz już o nagraniu swojej pierwszej płyty?

Z własną płytą to jeszcze musze poczekać. Paweł Brodowski (szef Jazz Forum - przyp. A.W.) podczas festiwalu powiedział, żebym na razie zbierała piosenkę po piosence. Chciałabym przygotować jakiś program na większy skład, ale to wymaga sporej pracy.

Na przykład z wrocławskim kwintetem OKEY albo w duecie z Markiem Markowskim?

To ostatnie wymaga jednak dużej dojrzałości- każdy niuans w duecie jest ważny.

 

 


Copyright © dingherOKW 2013. All Rights Reserved.